niedziela, stycznia 11, 2009

Pieczona kaczka

  • 2 filety z kaczki, ze skórą
  • 2 jabłka
  • czosnek, majeranek, sól

Kaczkę najpierw należy zamarynować - pokroić skórę w kratkę, z obu stron wetrzeć sól, zmiażdżony czosnek i posypać majerankiem. Na dwie piersi trzy spore ząbki czosnku okazały się nadmiarowe, dwa starczą. Włożyć do lodówki na co najmniej 2-3 godziny (można na całą noc).

Wyjąć pół godziny przed pieczeniem, wrzucić na godzinę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Co 15 minut przewracać i polewać tłuszczem z pieczenia (jeśli skóra się pali, przykryć folią aluminiową). 15 minut przed końcem pieczenia dodać jabłka (mogą być pieczone oddzielnie, z żurawiną w środku, ale pokrojone w ósemki ładnie się łączą z tłuszczem). Po godzinie sprawdzić, czy wchodzi widelec, jeśli nie - dopiec jeszcze (jabłka można wyjąć wcześniej, żeby się nie rozpadły).

Można pokroić w ukośne paski, można na zimno, można na ciepło, można gościom - tu trzeba kupić więcej, bo kaczka się bardzo kurczy podczas pieczenia.

czwartek, grudnia 25, 2008

Pierniczki

  • 0,3 l miodu (słoiczek 0,25 + wyskrobane resztki z dwóch słoików)
  • 0,4 kg cukru (drobnoziarnistego ciemnego)
  • 350 g masła
  • 0,3 l śmietanki kremówki (0,4 l, bo miałam dwa kubeczki po 0,2 l)
  • 1,5 kg mąki
  • 1,5 łyżki stołowej imbiru
  • 1,5 łyżki stołowej cynamonu
  • 1 łyżka goździków mielonych
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 10-12 ziaren ziela angielskiego ugniecionych (na własną odpowiedzialność)
  • 1 łyżka przyprawy do pierników (jw.)

WYMIESZAĆ: masło + miód + cukier + przyprawy, ubić śmietankę i powoli dodawać. Rozpuścić proszek w niewielkiej ilości wody i dodać. Konsystencja jest dziwna i grudkowata, ale poprawia się po dodaniu mąki. Stopniowo dodawać mąkę. Do kilograma mąki da się wyrabiać mikserem, potem już ręką.

Ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki. Następnego dnia wałkować i wycinać (z podziękowaniami dla TŻ). Piec w 180° C. Grubsze pieką się dłużej, cieńsze szybko się palą.

Przepis od siwej.

niedziela, grudnia 14, 2008

Zupa z soczewicy

  • soczewica - po szklance pomarańczowej i brązowej
  • boczek wędzony
  • cebula - 2-3, drobno pokrojone
  • ew. kostka rosołowa
  • kurkuma, kolendra, curry, sól

Soczewicę wrzucić do posolonej wody, opcjonalnie z kostką rosołu warzywnego (ja wykorzystałam wodę po gotowanej wcześniej białej kiełbasie, patent mamy Wonderwoman), ewentualnie posolić. Kiedy soczewica się powoli gotuje, pokroić cebulę i boczek, podsmażyć. Dodać do soczewicy, przyprawić kurkumą, curry i roztartą kolendrą. Gotowe, kiedy soczewica jest miękka.

Można posypać dodatkowym zrumienionym boczkiem albo dodać gęstego jogurtu bałkańskiego. Jak również można gościom.

niedziela, listopada 30, 2008

Christmas Cake

Po sam przepis zapraszam na bloga Ptasi. Dużo rzeczy mnie dziwiło w tym przepisie (czy 120 ml alkoholu to nie za mało na ponad kilo bakalii? czy wystarczy ciasta na wymieszanie z bakaliami? w obu przypadkach - tak, wystarczy), ale jak na swoją inwencję trzymałam się dość wiernie. I tak:

  • zmniejszyłam nieco udział rodzynek na korzyść suszonych moreli, chyba w końcu wrzuciłam 800 g różnych rodzynek i 200 g moreli,
  • zamiast suszonych wiśni wrzuciłam koktajlowe,
  • zapomniałam o kandyzowanych skórkach cytrusowych i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie,
  • brązowego cukru miałam trochę, ale był zbity w kamienie; ponieważ nie miałam na tyle mocnego rozdrabniacza, a w moździerzu to mogłabym tak tłuc to do końca świata i jeden dzień dłużej, dolałam wrzątku i z masłem rozcierałam już gęsty, ostudzony syrop, dodatkowo wzmocniony białym cukrem, bo jednak brązowego było za mało,
  • marmolada była jeżynowa, a nie pomarańczowa, nie wiem, skąd mi się wziął ten pomysł,
  • dałam oczywiście więcej przypraw - 2 łyżeczki przyprawy do piernika, po pół łyżeczki cynamonu i gałki.

Teraz najbardziej się boję, że nie dotrzymam tych czterech tygodni do świąt, jak również, że mi toto zapleśnieje. Wrócę do tej notki, jak (jeśli!) dojdzie do konsumpcji.

Dodano 7.12. Ciasto podlałam dwiema łyżkami rumu, słabo się wchłania, wygląda na to, że skórka jest twarda. Pleśni nie stwierdzono.

piątek, października 31, 2008

Chleb czosnkowy

Kender kindof namówił mnie na nową notkę kulinarną. A ponieważ jestem sprytna, to zamiast pisać dwie notki - o jedzeniu i o książkach, zrobię jedną na dwa blogi.

Jak już wspominałam niejednokrotnie, jestem leniwa. Zwłaszcza jestem leniwa w kwestiach ciasta drożdżowego. Dlatego piekę chleb tylko dlatego, że mam maszynę, która za mnie wszystko robi. Przepis jest do bólu prosty:

  • 500 g mąki (lub gotowej mieszanki do chleba)
  • 250-300 ml wody (zależy, jaka mąka)
  • 15-20 g świeżych drożdży
  • odrobina soli
  • dodatki do wyboru: czosnek, prażona cebula, kminek zmieszany z kuminem, świeże zioła...

W sklepach można znaleźć bardzo drogie (zwykle eko) mieszanki do pieczenia chleba, można też znaleźć i takie, które kosztują tyle, co ciut lepsza mąka. W polskim Real,-u znalazłam bardzo zacny chleb cebulowy, w Piotrze i Pawle - litewski miodowy, z niemieckiego Reala przywiozłam koło 10 różnych mieszanek jasnych i ciemnych. Jak ktoś jest mniej leniwy, może po zagnieceniu ciasta wyjąć je z pojemnika maszyny i upiec w piekarniku - zamiast nudnego prostokątnego chlebka z nijaką skórką z maszyny da się zrobić bułki, okrągłe bochenki i inne cuda.

"Wyznania francuskiego piekarza" to w zasadzie reklamowa broszurka z historią małej piekarni w Cavaillon oraz z przepisami na chleb. Broszurka objętościowo, bo książeczka bardzo ładnie wydana, z obwolutą i w twardej oprawie. Kilka bazowych przepisów (na szczęście są również uczciwe jednostki miary), sporo modyfikacji dodatkami, ale niewiele więcej. Niepotrzebnie powtarzane są kilka razy prawie całe przepisy, różnią się drobiazgami. Sympatyczny mały prezent dla kogoś, kto lubi pieczywo i Mayle'a.


Dziś upiekłam chlebek czosnkowy według przepisu z książeczki: maszyna wymieszała wodę, mąkę (niemiecką mieszankę na Krustenbrot), drożdże, a przed ostatnim mieszaniem dodałam pokrojony w drobną kostkę czosnek, opanierowany w małej ilości mąki. Po upieczeniu czosnku nie czuć, ale daje bardzo miły posmak.

wtorek, lipca 01, 2008

Zielona sałatka - next generation

  • sałata (lodowa albo masłowa)
  • cebula-dymka ze szczypiorem
  • tuńczyk w sosie własnym
  • jogurt bałkański
  • sól, pieprz

Lekka, na lato. Sałatę podrzeć na małe kawałki, dymkę pokroić, dodać tuńczyka z zalewą i jogurt bałkański. Posolić w zależności od tego, jak słony był tuńczyk, dodać trochę pieprzu.

Twórcze rozwinięcia: dodatkowo zielona, drobno pokrojona papryka, zamiana jogurtu bałkańskiego na sos winegret czy zastąpienie tuńczyka jakimś ostrym serem żółtym.

niedziela, kwietnia 20, 2008

Zielona sałatka z serami

Kiedyś już robiłam podejście do tego typu sałatki, ale z innymi składnikami.

  • sałata - dwa rodzaje (masłowa i taka postrzępiona zielono-czerwona
  • zielona łagodna papryka
  • cebula dymka ze szczypiorem
  • zielony ogórek
  • świeża bazylia
  • ser z niebieską pleśnią (np. Donablue)
  • twarda niemazista feta
  • holenderska ostra dojrzała gouda
  • sok z pół cytryny
  • kilka łyżek oliwy
  • odrobina pieprzu
  • prażone orzeszki piniowe

Sałatę podrzeć na małe kawałki, ogórka pokroić w plastry, paprykę w piórka, cebulę w krążki, a szczypiorek w drobne krążki. Bazylię zostawić w całości. Dodać ser feta w kawałkach (Arla ma taki sympatyczny w zalewie), pokruszony pleśniowy, a goudę zetrzeć na tarce o duzych oczkach.

Doprawić cytryną, oliwą i pieprzem. Na wierzchu posypać orzeszkami.