sobota, lutego 09, 2008

Babeczki

Do babeczek wystarczy blacha z IKEI (12 dołków) i papierowe foremki, które ułatwiają wyciąganie babeczek i zmniejszają stan upaprania blachy.

Próbowałam różnych przepisów, ale albo wychodziły kamienne albo mało puszyste, więc od dłuższego czasu ograniczam się do pieczenia z gotowców. Najlepsze wychodzą z ciast Dr. Oetkera (ciasto na babkę, ciasto piernikowe), wystarczy do nich dodać po 2 jajka, pół kostki masła i trochę mleka (ja dodaję zwykle jogurt bałkański).


Żeby zaakcentować wkład własny, dodaję zwykle jakieś farfocle: kawałki czekolady (z gorzką trzeba uważać, bo wystająca z babeczki się pali, a nie topi), Knusperflocken (można kupić w Niemczech), migdały w słupkach, skórkę z cytryny, olejek pomarańczowy, orzechy, kolorowy syrop (miętowy daje lekko upiorny zielony kolor).

Porcji ciasta starcza na 12 babeczek, czasem na więcej. Piec 20-25 minut (ale nie dłużej, bo szybko schną) w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Po upieczeniu wyjąć, nie trzymać w piekarniku.

Zapiekane tortille z fasolą

Kolejna wariacja na temat czego ciepłego i pikatnego z piekarnika (trochę oparta o przepis na nachos z fasolą). Składniki - przegląd lodówki i kuchennych szafek w kierunku Meksyku.

  • opakowanie tortilli (np. z Delecty)
  • jedna duża cebula, pokrojona w sporą kostkę
  • puszka czarnej fasoli albo pasty z czarnej fasoli
  • sery - do zapiekania, miałam w domu czosnkowy camembert, wędzony oscypek i resztę ementalera
  • marynowane ostre papryczki (zielone Dittmanna)
  • przyprawa chili Casa Fiesta albo Kotanyi
  • gotowy sos pomidorowo-paprykowy (może być dowolny na bazie pomidorów, np. puszkowe pomidory z bazylią/cebulą)
  • trochę ryżu (luzem, bez torebki)
  • opcjonalnie kwaśna śmietana, kukurydza i naczos

Cebulę zeszklić na odrobinie oliwy, dodać sporo przyprawy do chili i podsmażyć, dodać fasolę z zalewą albo pastę fasolową, podsmażyć, żeby odparowało. Eksperymentalnie dodałam trochę ryżu, żeby nadzienie było mniej płynne (wtedy można dodać trochę wody, żeby ryż miał co wchłonąć). Kiedy wyjdzie z tego gęsta masa, nałożyć na tortille, posypać każdą porcję nadzienia pokrojoną w krążki ostrą papryczką, zwinąć w rulonik i ułożyć w naczyniu żaroodpornym, najlepiej jednowarstwowo[1].

Zwinięte tortille polać równo sosem, poukładać pomiędzy nimi camemberta, na wierzchu posypać pozostałymi serami (albo poukładać plasterki), włożyć do piekarnika (150 stopni, potem podniosłam do 180) i piec 40 minut (aż się nie zarumieni ser).

Przed zwinięciem tortilli można dołożyć do nich śmietany i kukurydzy. Dodatkowo pasują naczos.

[1] Mnie się jednowarstwowo nie udało, po części dlatego, że błyskotliwie zaczęłam układać tortille na pokrywce dużego naczynia, a nie w naczyniu właściwym. Zmieściły się i upiekły, więc no harm done.

czwartek, listopada 08, 2007

Buraczki alternatywnie

Nie to, że nie jem ostatnio. Jem, ale rzadko w domu (częściej w knajpach lub jakieś półprodukty), a jeśli już, to bardzo niekreatywnie.

  • buraczki zasmażane, bez chrzanu, mogą być ze słoika/na wagę
  • jogurt bałkański
  • czosnek
  • sól

Z jogurtu, czosnku i soli zrobić sos czosnkowy (myślałam nad zrobieniem tzatzików, ale jakoś nie miałam ogórka). Buraczki wyjąć z opakowania i wymieszać z sosem czosnkowym. Ostre, aromatyczne i bardzo różowe.

poniedziałek, czerwca 25, 2007

Sałatka z melona i fety

Przepis podciągnięty od sąsiadów, którzy niedawno z Grecji wrócili.

  • melon (pokrojony w kostkę lub wykrojony w kuleczki)
  • twarda, niemazista feta (pokrojona w kostkę)
  • bazylia lub mięta, niezbyt drobno pokrojona
  • oliwa z oliwek

Wysypać melona na talerz, posypać fetą i ziołami, a na koniec polać oliwą. Przed podaniem najlepiej przezimować co najmniej godzinę w lodówce.

Ciekawie smakuje wzbogacona też o cebulę zamarynowaną w soku z cytryny. Na zdjęciu poniżej po lewej (niestety, z suszoną miętą z braku świeżej). Po prawej truskawkowa caprese.

poniedziałek, czerwca 18, 2007

Babeczki z brązowym cukrem

Oryginalny przepis pochodzi z bloga Janet Brocket. Modyfikacje moje.

  • 200g brązowego cukru
  • 200g miękkiego masła
  • 4 jajka
  • 170g mąki (w oryginale self-raising flour)
  • 80g mielonych migdałów (z braku mielonych były posiekane płatki)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale była ta wzbogacona mąka, więc dałam więcej)
  • otarta skórka i sok z jednej cytryny
  • płatki czekoladowe

Janet, którą uwielbiam i przy okazji pozdrawiam - Janet, I adore you!, proponuje wrzucenie całości do Kitchen Aida i wymieszanie, aż będzie pulchne. Ja Kitchen Aida nie mam, nad czym ubolewam, więc - wedle drugiego sposobu - mieszałam zwykłym mikserem po kolei. Najpierw masło z cukrem i migdałami, potem do tego żółtka i sok z cytryny. Do wymieszanej masy poszła słabo ubita piana z białek, proszek do pieczenia i mąka. Na końcu dorzuciłam słodkie i gorzkie czekoladowe fafoły.

Ciasta wystarczyło na wypełnienie 23 foremek do babeczek (prawie dwie 12-babeczkowe blaszki). Niestety, nie urosło, ale subiektywni (rodzina w osobach ja i mąż) oraz obiektywni świadkowie (nie rodzina) uznali, że dobre. Nie mam pojęcia czemu, ale jakoś mi ciasta średnio wychodzą. Zjadliwe, czasem smaczne, ale bez rewelacji.

piątek, czerwca 08, 2007

Polędwica w sosie musztardowo-miodowym

  • polędwica wieprzowa - 30-35 dkg
  • 2-3 łyżeczki miodu
  • 2-3 łyżeczki musztardy
  • 2-3 łyżeczki sosu sojowego
  • 2-3 łyżeczki oliwy
  • ząbek czosnku drobno posiekany/zmiażdżony
  • pokrojona drobno cebula
  • pół szklanki rosołu (może być kostkowy)

Polędwicę pokroić w płaskie kawałki, można nawet przypłaszczyć ręką (nie tłuc!). Z miodu, musztardy, sosu sojowego i oliwy zmieszać marynatę, dorzucić czosnek, włożyć polędwicę i solidnie wymieszać. Odstawić na co najmniej godzinę.

Na odrobinie oliwy podsmażyć drobno pokrojoną cebulę, wrzucić polędwicę (bez marynaty, ale nie wylewać!), podsmażyć z obu stron. Do naczynia z marynatą (jeśli ktoś marynował w stylu Nigelli, czyli w woreczku ze struną, to będzie trudniej) wlać gorący rosół i wymieszać, całość dorzucić na patelnię.

Z eksperymentów własnych.

niedziela, grudnia 24, 2006

Fanouropita

Nazwa jest dość dziwna, ale ciasto przyjemne i piernikowe. Przesadziłam z cukrem i wyszło obłędnie słodkie, ale nic, czego nie naprawi kubek gorącej herbaty. Kilka uwag: oliwa z oliwek wydała mi się pewnym overkillem, więc wymieszałam olej kujawski z olejem z pestek winogron. Skórkę pomarańczową (ze sparzonej i wyszorowanej szczoteczką pomarańczy) podsmażyłam z cukrem i likierem bananowym, aż się zrobił karmel. Z braku moździerza goździki zdemolowałam tłuczkiem do kartofli (owinięte w folię streczową).

  • 1/3 szklanki oliwy,
  • 1,5 szklanki cukru,
  • 1 szklanka soku z pomarańczy,
  • starta skórka z 2 pomarańczy,
  • skórka z 1 pomarańczy pokrojona w paseczki,
  • 1/2 szklanki wody,
  • 1/2 kg mąki,
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 2 łyżeczki cynamonu,
  • 1 łyżeczka zmielonych goździków,
  • 1 szklanka rodzynek,
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich

Piekarnik rozgrzać do temperatury 175 stopni. Oliwę i cukier zmiksować, dodać sok, startą skórkę i wodę. Ma wyjść ciekłe i lejące. Dalej miksując dodawać powoli mąkę, proszek do pieczenia i przyprawy (i teraz już powinno nabrać uczciwej ciastowej konsystencji). Dodać skórkę w kawałkach, bakalie i wymieszać łyżką. Foremkę wysmarować oliwą i wysypać mąką (mąki nie za dużo, bo potem się robi takie paskudne przy skórce ciasta, a skórka najfajniejsza).

Wedle przepisu ciasta starcza na tortownicę o średnicy 26 cm, ale w foremce keksowej 30cm x 12 cm też się mieści.

Przepis z grudniowej "Kuchni".