środa, sierpnia 13, 2014

O borówce wielkiej

... albo amerykańskiej. Nagle pozyskałam wiaderko dojrzałej, słodkiej borówki do szybkiego przetworzenia. Była tak słodka, że nie chciałam ładować za dużo cukru.

  • 1 kg borówki
  • 150 g cukru
  • laska wanilii
Do borówek warto solidny, żeliwny garnek, bo lubią się przypalać (zwłaszcza jak się zapomni i zostawi je na małym ogniu na ponad 3 godziny, jak ja; nie przypaliły się!). Owoce umyć, usunąć gałązki, jeśli są. Zasypać cukrem, odstawić na 2-3 godziny. Dolać odrobinę wody, zagotować. Dodać przekrojoną wzdłuż laskę wanilii (można wyłuskać ziarenka ostrzem noża). Gotować 30-60 minut na małym ogniu, wystudzić. Powtarzać do uzyskania dobrej konsystencji. Dżem ma tendencję do rozdzielania się na warstwę płynną i stałą, ale nie przeszkadza to w smaku (najwyżej ścieknie z kanapki).



poniedziałek, sierpnia 11, 2014

O śliwkach, gruszkach i przyprawach

Na Rynku Bernardyńskim trudno kupić konkretne odmiany gruszek. Można kupić twarde, polskie albo słodkie, nikt sobie nie zawraca głowy określeniem, czy to Williams czy inna Bera. Więc w poniższym przepisie są gruszki słodkie i twardawe. Śliwki zdecydowanie węgierki. Źródło przepisu stąd (bardzo polecam blog Bei, zwłaszcza w kwestii przetworów to dla mnie duża inspiracja).

Korzenny dżem śliwkowo-gruszkowy

  • 1 kg śliwek (waga po wypestkowaniu), najlepiej węgierek
  • 1 kg gruszek (waga po spreparowaniu)
  • 300 g cukru (jasny trzcinowy)
  • sok z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 2 gwiazdka anyżu
W stosunku do oryginalnego przepisu zrezygnowałam z dodatku miodu oraz skórki pomarańczowej. Śliwki po wypestkowaniu pokroić na ćwiartki, gruszki - po usunięciu gniazdek nasiennych - w nieduże kawałki (bez obierania). Od razu po pokrojeniu gruszek skropić je sokiem z cytryny. Przesypać cukrem i odstawić na kilka godzin. Jeśli jest mało soku, dodać odrobinę wody. Zagotować i gotować na niedużym ogniu kilkanaście minut, aż owoce zmiękną. Odstawić do wystygnięcia (np. na noc). Dodać anyż w gwiazdkach (jeśli cynamon jest w laskach, a gałka w całości można dodać na tym etapie). Gotować do uzyskania właściwej konsystencji. Pod koniec gotowania dodać cynamon i gałkę muszkatołową. Przed włożeniem do słoików wyłowić anyż (i inne przyprawy, jeśli w kawałkach).

Dostałam od teściowej kilka słoików z recyclingu, tego typu - bardzo fajne do przetworów (szeroki otwór).

piątek, sierpnia 08, 2014

O czereśniach i wiśniach

Notka nieco zaległa, ale dla pamięci. Obudziłam się, że wiśnie i czereśnie, jak się już owoce kończyły. Znalazłam w miarę sensowne, soczyste i dojrzałe czarne czereśnie i przyzwoite, bardzo soczyste wiśnie. Część wiśni przeznaczyłam na konfiturę szlachecką, część na wiśnię z czekoladą, a czereśnie okazały się tak wdzięczne same, że zrobiłam zwykły dżem.

Konfitura szlachecka

  • 1 kg wiśni (bez pestek)
  • 0,5 kg cukru
Analogicznie jak w przypadku mirabelek - odstawić wypestkowane wiśnie zasypane cukrem na kilka godzin (albo na noc). Podgrzać do rozpuszczenia cukru, wyjąć wiśnie, zagotować syrop, wrzucić wiśnie i zagotować. Wystudzić, odcedzić syrop, mocno zredukować i w gorącym kilkukrotnie zagotować owoce, aż wiśnie nabiorą odpowiedniej (prawie stałej) konsystencji.

Dżem z czereśni

  • 1 kg czarnych czereśni,
  • 250 g cukru.
Wersja leniwa czereśnie z cukrem gotować w kilku turach do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Czekowiśnia

  • 1 kg wiśni (bez pestek)
  • 0,25 kg cukru
  • 30 g dobrego kakao nierozpuszczalnego(*)
  • łyżka rumu (u mnie biały Bacardi)
Bazę pod konfiturę można przygotować dowolnie - np. jak w przypadku konfitury szlacheckiej albo zwyczajnie gotując na małym ogniu do uzyskania właściwej konsystencji. Tuż przed końcem gotowania zebrać kilka łyżek płynu i rozpuścić w nim kakao oraz dodać rum. Wymieszać do uzyskania gładkiej masy i dodać do konfitur. Dobrze wymieszać i jeszcze chwilę pogotować. (*) 30 g kakao na 1 kg owoców to zdecydowanie za dużo - całość wychodzi gorzka. Przy okazji czekośliwki użyłam gorzkiej czekolady 70% (rozpuszczona na parze tabliczka 100 g na 3 kg owoców) i to było znacznie lepsze rozwiązanie.

Na zdjęciu chyba dżem z czereśni, nie mam pojęcia czemu nie robiłam zdjęć.

środa, sierpnia 06, 2014

O mirabelkach

Najbardziej irytuje mnie, że wszędzie widzę uginające się od owoców drzewa, a pod drzewami dywan dojrzałych owoców. Przy parkingu, na poboczu - wiadomo, niekoniecznie czyste. Ale w przydomowych ogródkach - smuteczek. Więc jeśli macie w okolicy w miarę czyste drzewo, dość daleko od intensywnego ruchu ulicznego, jeszcze można zebrać owoce i zrobić konfiturę. W tym roku to moje TOP 3 razem z konfiturą czereśniową i śliwką z czekoladą (pisałam o śliwce z czekoladą?).


  • 900 g mirabelek (po wypestkowaniu),
  • 540 g cukru
Posiłkowałam się głównie przepisem stąd.

Wypestkowane dojrzałe mirabelki (pestka dobrze odchodzi od reszty) zasypać cukrem i odstawić, aż puszczą sok, można na noc. Podgrzać, mieszając, aż się rozpuści cukier, nie gotować. Wyjąć owoce (np. łyżką z dziurkami), pozostały syrop zagotować. Włożyć owoce do wrzącego syropu, zagotować. Wystudzić. Ponownie wyjąć owoce, syrop zagotować i dość mocno zredukować. Do wrzącego gęstego syropu dodać owoce, kilkukrotnie zagotować, aż staną się szkliste (u mnie gotowały się ok. 25 minut). Konfitura powinna być gęsta, lekko kwaskowa i pięknie pomarańczowo-żółta. Przygotowywałam też zwykły dżem z czerwonych mirabelek i konfitura jest znacznie smaczniejsza.








Dziś w garnku mam mirabelki z rumem z przepisu stąd.